wtorek, 30 lipca 2019

Modlitwa-czym jest i na czym polega?

Co to jest modlitwa?
Modlitwa jest to otwarcie się człowieka na Boga. Modlitwa jest tym lepsza, im głębsza jest nasza wiara: im lepsze jest nasze życie - pełne zaufania Opatrzności Bożej, Jego Miłości i Miłosierdziu, pełne służby bezinteresownej bliźniemu. Jest to zwykła i najprostsza rozmowa z Bogiem naszym Najlepszym Ojcem i Przyjacielem. Jest zwróceniem się do Boga w prośbie, dziękczynieniu czy uwielbieniu. Kiedy człowiek się modli, wchodzi w żywą relację z Bogiem. Święci i KKK tak mówią o modlitwie:
Modlitwa – jak naucza za św. Janem Damasceńskim Katechizm Kościoła Katolickiego – jest wzniesieniem duszy do Boga lub prośbą skierowaną do Niego o stosowne dobra” (KKK 2559). Święta Teresa od Dzieciątka Jezus mówi o modlitwie, że jest ona: „wzniesieniem serca, prostym spojrzeniem ku Niebu, okrzykiem wdzięczności i miłości zarówno w cierpieniu, jak i radości”, Katechizm zaś najbardziej ogólnie mówi, że modlitwa polega na „żywym i osobistym związku z Bogiem żywym i prawdziwym” (KKK 2558). Modlitwa chrześcijańska polega więc na naszej osobowej relacji z Bogiem Ojcem, Synem - Jezusem Chrystusem i Duchem Świętym, który wzbudza w nas pragnienie spotkania z Nim (KKK 534). Modlitwa jest darem Boga dla nas, jest odpowiedzią na inicjatywę i pragnienie Boga. „Modlitwa – czy zdajemy sobie z tego sprawę czy nie – jest spotkaniem Bożego i naszego pragnienia. Bóg pragnie, abyśmy Go pragnęli” (KKK 2560). Również „nasza modlitwa błagalna jest – w sposób paradoksalny – odpowiedzią. Jest odpowiedzią na skargę Boga żywego: Opuścili Mnie, źródło żywej wody, żeby wykopać sobie cysterny popękane (Jr 2,13). Modlitwa jest odpowiedzią wiary na darmową obietnicę zbawienia, odpowiedzią miłości na pragnienie Jedynego Syna” (KKK 2561). Modlitwa chrześcijańska jest związkiem przymierza między Bogiem i człowiekiem w Chrystusie” (KKK 2564).

Rodzaje modlitwy jakie mogą być i na czym polegają?

Ze względu na cel modlitwy wyróżniamy:
1) Modlitwę uwielbienia – jest to forma modlitwy, której celem jest uwielbienie Boga. W niej człowiek uwielbia Boga dla Niego samego, dlatego, że On jest, że jest Panem i Stwórcą. Uwielbia Jego majestat, doskonałość, wielkość. Taką formę modlitwy widać:

niektórych psalmach: sławiących Boga lub wzywających narody do uwielbiania Go;
modlitwie liturgicznej: „Chwała na wysokości Bogu” podczas Mszy św. czy w hymnie odmawianym w brewiarzu „Ciebie Boga wysławiamy”;
modlitwie „Ojcze nasz”: „święć się imię Twoje”.
2) Modlitwę dziękczynienia – jej celem jest dziękowanie Bogu za otrzymane dary. Człowiek mając świadomość otrzymania darów od Boga, dziękuje Mu za nie. W każdej Eucharystii, która oznacza właśnie „dziękczynienie”, kapłan wypowiada słowa: „Dzięki składajmy Panu Bogu naszemu”, na co lud odpowiada: „Godne to i sprawiedliwe”. Św. Paweł w swych listach wzywa do dziękczynienia:

,,W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5,18);
,,Trwajcie gorliwie na modlitwie, czuwając podczas niej wśród dziękczynienia (Kol 4,2).
3) Modlitwę przebłagania – jej celem jest przeproszenie Boga za popełnione grzechy, zaniedbania, niewykorzystane łaski. Modlitwa ta wyraża naszą skruchę, uniżenie przed Bogiem i żal z powodu grzechów. Ta forma modlitwy obecna jest:
W modlitwie „Ojcze nasz”: „odpuść nam nasze winy”;
W modlitwie liturgicznej: „Spowiadam się… że bardzo zgrzeszyłem…”  „Panie, zmiłuj się nad nami”.
4) Modlitwę prośby – jej celem jest prośba skierowana do Boga o różne rzeczy. Gdy prosimy o coś Boga, wyrażamy swą zależność od Niego, Jego wyższość. W kierowaniu próśb do Boga ważna jest ufność, pokora i poddanie się woli Bożej, gdyż Bóg jako nieskończenie dobry i mądry wie lepiej, czego nam tak naprawdę potrzeba. Pan Jezus zachęca nas również: „Proście, a będzie wam dane” (Mt 7,7). Trzeba pamiętać, że istnieje hierarchia próśb: „najpierw Królestwo, następnie to, co jest konieczne, by je przyjąć i współdziałać w jego przyjściu” (KKK 2632).
5) Modlitwa wstawiennicza-jest po prostu zabieganiem w modlitwie o innych.
Modlitwa wstawiennicza jest darem Ducha Świętego. To sam Duch Święty przyczynia sie za nami w błaganiach zgodnie z wolą Bożą (Rz 8,26-27). Modlić się wstawienniczo oznacza równocześnie jednoczyć się z Chrystusem Zmartwychwstałym, który żyje i wciąż wstawia się za nami do Ojca (Hbr 7,25). Chrystus bowiem wszedł do samego Nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga (Hbr 9,24).
Jest to zatem modlitwa o charakterze prośby, w której jedna osoba lub grupa osób wstawia się do Boga za drugim człowiekiem. Jest to najbardziej bezinteresowna modlitwa prośby, ponieważ jest błaganiem Boga o łaski dla innych osób, czasem zupełnie nieznanych.
Celem głównym modlitwy wstawienniczej jest oddanie chwały Bogu oraz zbawienie człowieka. Nie są to magiczne formuły, wypowiadane przez grupę osób, których celem jest jedynie spełnienie naszych pragnień. Jeżeli nawet modlitwa wstawiennicza dotyczy konkretnych sytuacji, zranień, chorób lub błogosławieństwa, to zawsze ostatecznie zmierza ona do zbawienia człowieka i objawienia chwały Boga. Ważną i oczywistą kwestią dotyczącą rozmów podczas modlitwy wstawienniczej jest zachowanie w tajemnicy przez uczestników modlitwy spraw, o których jest mowa.
Modlitwa wstawiennicza nie może zastąpić sakramentu pokuty lub być jego namiastką. Brak nawrócenia jest często wręcz przeszkodą w skutecznym prowadzeniu modlitwy. Doświadczenie duchowe i roztropność nakazują zaproponować najpierw spowiedź świętą, a potem modlitwę wstawienniczą. Rozeznanie odnośnie modlitwy wstawienniczej jest przeprowadzone przez osoby, które mają duże doświadczenie życia duchowego oraz odznaczają się osobistym, głębokim życiem modlitewnym.
Św. Ignacy powiedział, że mamy prosić tak, jakby wszystko zależało od nas, a oczekiwać tak, jakby wszystko zależało od Boga. Jeśli więc potrzebujesz wsparcia modlitewnego, jeśli potrzebujesz wspólnoty ludzi, którzy razem z Tobą będą błagać Boga w Twoich intencjach, daj się zachęcić przez Jezusa: Przyjdź do mnie ty, który utrudzony jesteś i ty, która obciążona jesteś, a Ja was pokrzepię (Mt 11,28).

Ze względu na podmiot modlitwy (tego, kto się modli) wyróżniamy:

1) Modlitwę liturgiczną – jest to modlitwa Kościoła, publiczny akt ludu Bożego. Włączamy się w tę modlitwę poprzez:

a) udział w Eucharystii oraz przyjmowanie sakramentów św. i sakramentaliów;
b) udział w różnych obrzędach, które są wyrazem modlitwy Kościoła;
c) Liturgię godzin (brewiarz).

2) Modlitwę prywatną – oznacza ona po prostu osobiste obcowanie z Bogiem sam na sam, osobistą rozmowę z Nim. Sobór Watykański II naucza w tej kwestii: „Życie duchowe nie ogranicza się jednak do udziału w samej liturgii. Choć bowiem chrześcijanin powołany jest do wspólnej modlitwy, powinien także wejść do swego mieszkania i w ukryciu modlić się do Ojca, a nawet, jak uczy Apostoł, powinien modlić się nieustannie” (Konstytucja o liturgii świętej Sacrosanctum Concilium, nr 12).

Ze względu na sposób modlenia się wyróżniamy:

1) Modlitwę werbalną (słowną) – wypowiadana jest zarówno głośno, jak też w myślach
2) Modlitwę dyskursywną (rozważanie lub rozmyślanie) – to rozważanie jakiejś prawdy. Odprawiana jest zazwyczaj w myślach, rzadziej ustnie. Podczas tej modlitwy główną rolę odgrywa intelekt.
3) Modlitwę medytacyjną – jest to przylgnięcie do poznanej prawdy. Główną rolę odgrywa tu sfera afektywno-wolitywna.
4) Modlitwa biblijna- gdy modlimy się korzystając z Biblii
5) Modlitwa rozważania- gdy nie zastanawiamy się nad wydarzeniami z życia Jezusa

Jak dobrze się modlić??

Aby skutecznie się modlić trzeba, by modlitwa
Wytrwała
Systematyczna
Otwarta na Bożą wolę
Sprzyja temu ustalenie stałego czasu na modlitwę oraz dobranie odpowiedniego miejsca zapewniającego spokój i ciszę.
W ocenie modlitwy nie możemy kierować się swoimi odczuciami. Czasem wydaje się nam, że nasza modlitwa jest nieudana, czasem jesteśmy z niej zadowoleni. Pamiętajmy jednak, że te odczucia mogą być bardzo zawodne.
Nie są ważne nasze zmienne odczucia, ważny jest osąd Boży: to, czy nasza modlitwa może podobać się Bogu. Dobra modlitwa jest wierna – to znaczy odmawiam ją codziennie; wytrwała – to znaczy nie ulegam zniechęceniu; pokorna – to znaczy pamiętam, że oto ja, grzeszny i ograniczony człowiek, stoję przed świętym i niepojętym Bogiem.
Pan Jezus żąda od nas, abyśmy modlili się z wiarą i byli otwarci na wolę Boga, naszego Ojca. Aby modlitwa była miła Bogu, a dla nas skuteczna, musi być dobra. Taką była modlitwa Pana Jezusa i świętych. Za ich wzorem trzeba modlić się:

z uwagą i skupieniem ducha, aby rozmowa z Bogiem nie była mechanicznym poruszaniem warg;
z pokorą i czcią jak ewangeliczny celnik, bo Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym tylko łaskę daje. Pomni na to, że „modlitwa pokornego przebija niebiosa” wyznajemy z Mickiewiczem: „Panie, czymże ja jestem przed Twoim obliczem? Prochem i niczem!”;
z wiarą we wszechmoc i ufnością w dobroć Bożą;
z poddaniem się woli Boga, który wie najlepiej, co dla nas dobre;
wytrwale, nie przestając się modlić, chociaż by Bóg przez dłuższy czas nie uczynił zadość naszym prośbom;
w imię Jezusa, który nas zapewnił: „O cokolwiek prosić będziecie Ojca mego w imię moje, da wam”.
Skutki modlitwy zależą w dużej mierze od jej wewnętrznej wartości. Czym sen dla ciała, tym modlitwa dla ducha. Serdeczna rozmowa z Bogiem chroni od grzechu, umacnia w dobrym, upodabnia do Boga („z jakim wdajesz, takim się stajesz”), wyprasza łaski i pociechy Boże.
Jedyny sposób, by modlić się źle? Nie modlić się wcale.

Jaka postawę przybrać na modlitwie??

Najbardziej właściwe wydają się postawy stojąca, klęcząca lub siedząca.

Stojąca postawa wyraża szacunek jaki mamy wobec Boga oraz gotowość do działania.
Postawa klęcząca wyraża nasze oddanie Bogu oraz pokorę w relacji do Niego.
Postawa siedząca najbardziej nadaje się na modlitwę wymagającą długiej uwagi i skupienia.
ważne by była ona na tyle wygodna by nas nie rozpraszała i drażniła, z drugiej strony wyrażała nasz szacunek wobec Boga(!).

Ważne także jest nasze odcięcie się od bodźców rozpraszających naszą uwagę (dźwięków, osób, itp.).

Z czego mogą wynikać nasze problemy z modlitwą?

Najczęstszymi "problemami" z modlitwą są:

Brak świadomości Bożej obecności (brak wiary)
Brak podporządkowania się woli Boga (brak ufności)
Brak systematyczności (brak miłości wobec Boga)
Rozproszenia (brak skupienia)
Trwanie w grzechu ciężkim (brak nadziei)

czwartek, 25 lipca 2019

Śmierć -dar nowego życia

Czym jest śmierć? Czym jest Zmartwychwstanie? Co się dzieje z nami po śmierci? I czy jest tak naprawdę jakieś inne życie po śmierci? Takie i podobne pytania nasuwają się nie raz każdemu człowiekowi. Człowiek bardzo często boi się śmierci, boi się tego co z nim będzie dalej. W swoim artykule pragnę poruszyć temat w trzech dziedzinach śmierci: fizycznej, czyli zakończenia wędrówki ziemskiej,  śmierci duchowej oraz śmierci "starego człowieka", czyli obumieranie w nas tego, co egoistyczne, przeciwne Bogu, zmysłowe i cielesne, co prowadzi do narodzin "nowego człowieka". Postaram się też dać kilka wskazówek dotyczących przeżywania żałoby po śmierci fizycznej, wyjaśnię czym jest i ja czym polega.

Może na początek zacznę od zagadnienia ,, śmierci starego człowieka” o co w tym chodzi, bo zapewne wielu z nas może tego nie rozumieć.

Podobnie rzecz ma się z ziarnem pszenicy; jeśli nie obumrze, nie wyda plonu ( Jan 12, 24). Tak też jest z człowiekiem. Nasza śmierć ,po której ma nastąpić nowe życie jest symboliczna, ale ma przynieść realną, widoczną zmianę. Zmianę, na którą sami decydujemy się z miłości do Boga; żeby Jego duch mógł w nas zamieszkać i prowadzić, żebyśmy my mogli żyć bardziej duchowo niż cieleśnie, bo w duchu mamy poznanie serca Boga; tam się z Nim komunikujemy, tam poznajemy prawdę, tam następuje ta pierwsza zmiana.
Jak skutecznie ,,umrzeć”, by narodzić się na nowo?
Po pierwsze – najpierw jest pragnienie i decyzja człowieka, że chce narodzić się na nowo czyli żyć już tylko z Bogiem w sercu i Jemu się poddać.
Po drugie- należy przyjąć na siebie śmierć,każdy z nas może umrzeć dla grzechu i „wynurzyć się” do nowego życia z Bogiem.  A co umiera? Nasze ego. Bo ono oddzieliło nas od Boga, od bezpośredniej relacji z Nim. Jezus ją dla każdego z nas odzyskał i każdy z nas może ją „odebrać” ale odbiór następuje przez jednoczesną śmierć i nowonarodzenie.

Dlaczego nazywa się to śmierć?

Śmierć jest symbolem końca, straty – i śmierć, pogrzebanie lub ukrzyżowanie SIEBIE właśnie tym jest; decydujesz się żyć tym, do czego zostałeś przeznaczony: miłością.  To jednak wymaga pozbywania się swojego ego; możesz podejmować takie wysiłki, ale uwierz mi: lepiej zostawić tę ciężką robotę Duchowi Św.; On każdego z nas zna najlepiej, wie jak z nami i w nas pracować, żebyśmy mieli z tego umierania same korzyści. To miejscami boli – bo pozbywanie się swojego ego boli! Ale nie bójmy się – dostaniemy znieczulenie.

Jak taka śmierć wygląda w praktyce?

Jest to przede wszystkim wyznanie wiary w Jezusa Chrystusa; zanim wypowiesz słowa, Twoje serce musi w to uwierzyć – nie traktuj tego jako zaklęcia. ,,Uwierzenie w sercu” a następnie „wyznanie ustami” że Jezus jest Panem, przyjęcie zbawienia z łaski to bezceremonialnie najważniejsza decyzja w życiu człowieka.
Śmierć – czy to konieczne?
Tak. Bo bez końca nie ma początku. Jeśli chcesz zacząć nowe życie, musisz porzucić stare. Powiem więcej: wielu chrześcijan jest  nieszczęśliwych i nie wydają dobrego owocu, bo nigdy nie zmienili swojej tożsamości, jedynie swoje uczynki, a człowiek nie potrzebuje zmieniać swojego życia, tylko swoją tożsamość, tak, żeby powiedzieć „Żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus”. (Galacjan 2:20)

 Teraz napiszę troszkę o śmierci duchowej, spowodowanej przez ludzki grzech. Jak jej uniknąć i jak się przed nią ustrzec.

Śmierć jest następstwem grzechu Adama, ale w wielu wypadkach także wynikiem grzechu konkretnego człowieka.
Śmierć "przeszła na wszystkich ludzi,  wszyscy zgrzeszyli... " (Rz 5,12)
Co oznaczają te słowa i jak je rozumieć?
Śmierć ciała nie stanowi jedynego następstwa upadku Adama i Ewy. Również śmierć duchowa ma swoje źródło w ich grzechu. Duchowa śmierć nie polega na rozpadzie duszy, gdyż ta, jako nieśmiertelna, nie podlega zniszczeniu. Śmierć duchowa to zamieranie miłości, dobroci, to zanik życia Bożego, czyli łaski uświęcającej w człowieku.Za tę drugą formę śmierci ponosi odpowiedzialność zarówno Adam jak też i każdy grzeszący świadomie i dobrowolnie człowiek. Zabicie w sobie miłości to śmierć duchowa, czyli grzech śmiertelny. Św. Jan stwierdza: Kto „nie miłuje, trwa w śmierci” (1 J 3,14). Jeśli człowiek czyni jakieś wielkie zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w jego popełnianie nie jest całkowicie świadome ani dobrowolne, albo też dopuszcza się świadomie i dobrowolnie niewielkiego zła, wówczas nie popada w duchową śmierć. Św. Jan uczy: „Każde bezprawie jest grzechem, są  jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17).
Skoro jesteśmy martwi z powodu grzechu, nie potrafimy zaufać Bogu czy jego Słowu..
Grzech prowadzi do śmierci. Jedynym sposobem uniknięcia jej jest zaufanie Jezusowi w kwestii swojego zbawienia (ratunku od grzechów), będąc poprowadzonym przez Ducha Świętego. Wiara w Chrystusa prowadzi do życia duchowego, a ostatecznie do życia wiecznego.
A teraz powiem trochę więcej o śmierci fizycznej, czyli zakończeniu ziemskiej wędrówki.
Przed tą śmiercią nikt nie ucieknie, ani się nie ukryje. Ona po przychodzi na każdego człowieka. Jest nie spodziewana.  Jak się do niej przygotować? I co po niej następuje?
Wobec śmierci wszyscy są równi. W takim samym stopniu dotyka ona i księcia, i żebraka. Czasem niespodzianie, nie zważając na majątek czy stanowisko, zalety czy wady. Śmierć to także wielka tajemnica. Każdy człowiek podchodzi do jej drzwi, samotnie przez nie przechodzi — i co dalej?. Czym jest śmierć?
Bóg stworzył nas z dwóch części, z dwóch elementów — ciała i duszy. Ciało jest tą częścią, którą można zobaczyć i dotknąć. Ta właśnie część człowieka spożywa pokarm, rośnie, obciera sobie kolana, ta część zapada na choroby, ulega wypadkom i w końcu przestaje funkcjonować. Gdy umieramy, dusza — ta część człowieka, która żyje wiecznie — opuszcza ciało.
My, ludzie, jesteśmy jedynymi stworzeniami, które są świadome, że w pewnym momencie rozstaną się ze swym ciałem. To jedna ze zdolności — a także jeden z darów — jakie odróżniają nas od zwierząt na ziemi. Pies nie wie, że jego psie dni są policzone. Wiewiórka nie rozumie, że ma przed sobą tylko kilka letnich sezonów na zbieranie orzechów i tylko kilka zim, by je zjeść. Motyl, źdźbło trawy czy mikroskopijna bakteria nie zdają sobie sprawy, że dziś żyją, a jutro zginą.
Tylko my możemy się martwić, że jesteśmy śmiertelni.
Tylko my pytamy, dlaczego musimy umrzeć. Tylko my zastanawiamy się, co stanie się później. Jesteśmy jedynymi istotami, które są zdolne nadać myślom kształt słów: dokąd odeszła moja ukochana? Dokąd ja kiedyś odejdę?

Twoim następnym miejscem pobytu może być:

— Niebo. Życie wieczne z Bogiem oraz ze wszystkimi niebiańskimi duszami i aniołami. Niebo jest miejscem najwyższego i ostatecznego szczęścia. Jest przedmiotem najgłębszej tęsknoty ludzkich serc.

— Piekło. Miejsce ostatecznego i definitywnego samowykluczenia ze wspólnoty z Bogiem oraz duszami i aniołami w niebie. Jest dla tych, którzy — dokonując wolnego wyboru — odrzucili wiarę i możliwość odejścia od życia w grzechu, nawet do końca swego życia na ziemi.

— Czyściec. Jest to miejsce ostatecznego oczyszczenia się przed wejściem do nieba. Jest dla tych, którzy zmarli w przyjaźni z Bogiem, lecz nie byli całkiem oczyszczeni. Jest to ostateczne pozbycie się ludzkich niedoskonałości przed dostąpieniem niebiańskiej radości. Duszom w czyśćcu można pomóc modlitwą, dobrymi uczynkami, odpustami, a szczególnie ofiarą Mszy św.
Niebo i piekło są ostatecznymi i wiekuistymi miejscami przeznaczenia. Nie ma od nich odwrotu. Czyściec jest miejscem przejściowym, gwarantującym, że dalej czeka już tylko niebo.
W śmierci Bóg powołuje człowieka do siebie. Dlatego chrześcijanin może przeżywać wobec śmierci pragnienie podobne do pragnienia św. Pawła: „Pragnę odejść, a być z Chrystusem" (Flp 1,23)
Śmierć jest końcem ziemskiej pielgrzymki człowieka, czasu łaski i miłosierdzia, jaki Bóg ofiaruje człowiekowi, by realizował swoje ziemskie życie według zamysłu Bożego i by decydował o swoim ostatecznym przeznaczeniu. Gdy zakończy się "jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota" (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 48), nie wrócimy już do kolejnego życia ziemskiego. "Postanowione ludziom raz umrzeć" (Hbr 9,27). Po śmierci nie ma "reinkarnacji".
W dzisiejszych czasach wielu chrześcijan zaczyna interesować się teorią reinkarnacji. Wierzą, że w chwili śmierci nie odejdą ostatecznie do Boga, lecz, że będą rodzić się wciąż na nowo, dopóki ich duch nie oczyści się całkowicie i nie dojrzeje do osiągnięcia nieba - do nirwany. Nirwana, która jest celem reinkarnacji, jest uwolnieniem się z więzów cielesności i zatopieniem jaźni w jakiejś bliżej nieokreślonej jaźni wszechświata. Stoi więc w sprzeczności z osobowym i dialogicznym wymiarem odkupienia w chrześcijaństwie. Teoria reinkarnacji wywodzi się z buddyzmu i hinduizmu, a więc nurtu kulturowego, obcego naszemu zachodniemu, jednak czyni dziś wiele zamieszania. KKK jasno stwierdza: Po śmierci nie ma reinkarnacji (nr 1013). A autor listu do Hebrajczyków pisze: postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd (Hbr 9, 27).

Umiera się w wyniku choroby lub wypadku, ale ostatecznie umiera się wówczas, gdy zaakceptuje się śmierć. Jest to tajemnica wyrażenia zgody, ostatni akt wolności człowieka, który odpowiada na wezwanie Boga i wyrusza na spotkanie z Nim. Niektórzy ludzie, odrzucając śmierć, przedłużają niekończącą się agonię, bo nie są gotowi, boją się tego spotkania. Przygotowanie się na śmierć jest ściśle związane z przygotowaniem naszej wolności, naszej duszy na spotkanie z Bogiem. Nie możemy podchodzić do śmierci jak do wydarzenia zaprogramowanego, nieuniknionego, wywołanego jakąś chorobą, którą wszyscy faktycznie lub co najmniej potencjalnie nosimy w sobie. Śmierć jest chwilą, którą wybrał Bóg, aby powiedzieć nam: „Chodź”, w której my odpowiadamy Mu: „Idę, Panie”. Umierając nie zabierzemy  ze sobą do grobu, niczego, zgodnie ze słowami Hioba: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę” (Hi 1, 21). Toteż nie warto nic gromadzić. Bowiem nie jesteśmy istotami, które odchodzą w niebyt, tracą wszelkie znaczenie, ulegając zniszczeniu i zatraceniu. My odchodzimy do Boga. „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4, 16), a „miłość nigdy nie ustaje” (1 Kor 13, 8). W Nim nic już nie ulega zatraceniu, nawet to, co zostaje nam zabrane, nawet to, czego w sposób nieunikniony pozbawia nas życie. Biblia nie mówi wiele o śmierci, nie podaje żadnych szczegółów dotyczących życia pozagrobowego, ale mówi wyraźnie o dalszym istnieniu życia po doczesnej śmierci, jako o czymś samo przez się zrozumiałym. Po prostu stwierdza fakt dalszego istnienia.
Po śmierci kogoś bliskiego odczuwamy smutek, ból i tęsknotę, ale jak  dobrze i po katolicku przeżyć czas żałoby??
Żałoba jest nam po prostu potrzebna, jest etapem w życiu człowieka, tak jak wszystkie inne wydarzenia. To czas nie tylko szczególnych emocji, ale także czas porządkowania różnych spraw. Żałoba pojawia się wtedy, gdy człowiek uświadamia sobie, że zanika więź z osobą, z którą dotąd był głęboko związany uczuciowo. Bez więzi nie byłoby żałoby, zawsze opłakujemy tych, którzy byli nam bliscy. Mówiąc jeszcze inaczej, jest to cena, jaką płacimy za miłość. Podjęcie wysiłku, jakim jest zmierzenie się z bólem i cierpieniem, które niesie za sobą żałoba, jest niezbędne, by doprowadzić go do końca. Istnieje zwyczaj, że po śmierci rodziców, współmałżonka oraz dzieci, na znak żałoby należy przez cały rok ubierać czarny strój. Jeśli natomiast odejdzie z tego świata ktoś z rodzeństwa, względnie dziadek lub babcia, wtedy przez 6 tygodni uzewnętrzniamy swoją żałobę przez czarny ubiór. Ale w żałobie tak naprawdę  nie strój, ale stan ducha i czyny miłosierdzia mają istotne znaczenie. Co to znaczy? Jesteśmy ludźmi wiary m.in. w to, że życie człowieka się nie kończy z momentem śmierci jego ciała. Liczymy na spotkanie z naszym zmarłym w Królestwie Niebieskim, stąd śmierć nie może być dla nas źródłem niepohamowanej żałoby, lecz nadziei wypływającej z wiary. W związku z tym, co jest ważne? Najpierw, gdy nasz bliski jeszcze żyje, trzeba, byśmy postarali się o jego pojednanie z Bogiem, a więc spowiedź św., Komunię św. - wiatyk i sakrament namaszczenia chorych. Nie ma sensu wzywać księdza po śmierci, on jest potrzebny za życia, by mógł udzielić tych sakramentów. Gdy chory umiera pojednany z Bogiem i Kościołem, mamy uzasadnione prawo żyć nadzieją, że wcześniej czy później zostanie on przyjęty do nieba. Wiemy, że mimo odpuszczonych grzechów trzeba jeszcze odpokutować za swoje złe czyny tu na ziemi. Gdy nie dokonało się to za życia, dokona się po śmierci w czyśćcu. Bliscy, zatroskani o swojego zmarłego, mogą skrócić ten czas czyśćcowego oczekiwania na niebo przez modlitwy indywidualne w jego intencji, zamówione Msze św. oraz zdobywanie odpustów, zgodnie z zasadami podanymi przez Kościół. W takim kontekście, można powiedzieć, że żałoba, która uzewnętrznia się w czarnym stroju, ma niewielki sens, nie pomaga ona zmarłemu, lecz służy jedynie do pokazania na zewnątrz naszego smutku i bólu po czyjejś śmierci. Od wierzącego katolika oczekuje się jednak dużo więcej niż tylko zewnętrznego znaku. Jeśli rzeczywiście już przed śmiercią bliskiej osoby zrobiliśmy wszystko, co możliwe w celu jej pojednania z Bogiem i Kościołem, po jej śmierci modlimy się w jej intencji, staramy się zdobyć dla niej odpusty oraz zamawiamy w jej intencji Msze św., to, dodatkowo, możemy ukazać nasz smutek z powodu jej śmierci przez żałobny strój. Jeśli natomiast nic nie zrobiliśmy przed śmiercią, ani nie staramy się po śmierci tejże osoby o skrócenie jej oczekiwania na niebo, to noszenie stroju żałobnego nie ma sensu. W takiej sytuacji czarny strój jest tylko grą pozorów, próbą pokazania innym czegoś, czego nie ma, a więc naszego zatroskania o zmarłego.